paź 23

Coraz częściej spotykam się z sytuacjami, w których gdy słyszę jak na imię swemu maluchowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej bajtowa reakcja. Nierzadko bywa również, iż chce mi się ryczeć, jestem zrezygnowany, zażenowany, po prostu nie mogę tego pojąć. O smaku się oczywiście nie dyskutuje, to co może nie podobać się mnie, pozostali mają prawo uważać za perfekcję – i na odwrót. Rzecz jednak w tym, że myślę, iż co poniektóre imiona tak dogłębnie wryte są w naszych umysłach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż sporym niebezpieczeństwem jest nazywanie tak swych podopiecznych, które dodatkowo mają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z maluchem o imieniu Adolf, i na pewno nie był z Niemiec. W swym życiu dostąpiłem okazji uścisnąć rękę Albinowi, który ani trochę nie posiadał bladej skóry a nawet Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie zasiadając w redakcji w gazecie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej Polski głośno udzielają się również ludzie o bajecznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita oraz prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie pasuje? Jeżeli rozchodzi się o kobiety, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje także Sonia, która kojarzy mi się z małym, niegroźnym szczurkiem, którego umieszcza się w klatce, no i Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Uważam, że im dłużej i intensywniej rodzice głowią się nad imionami dla swych pociech, tym bardziej opłakane są tego efekty.

Leave a Reply